środa, 16 sierpnia 2017

polowanie na wampiry cz. 3 - wybrzeze

środa


poranne pakowanie gratów i wyruszamy do Znajomej, skąd wraz z jej rodziną jedziemy nad morze. Czarne Morze


po drodze mijamy słoneczne pola, a w okolicy Cernavodă i Feteşti - olbrzymie stalowy most. most zbudowany nad Dunajem, nazwany był Mostem Króla Karola I - obecnie nosi imię konstruktora Anghela Saligny. z ciekawostek - niedaleko Cernavodă znajduje się elektrownia atomowa. 








rumuńskie wybrzeże nie jest zbyt popularne. wynika to po części z tego, że część rekreacyjna jest dość krótka. pozostała jest objęta ochroną z uwagi na Deltę Dunaju i jego ujście do morza. jest to jeden wielki obszar parku narodowego. większość turystów to Rumuni. głównym ośrodkiem turystyki nadmorskiej jest Konstanca, a właściwie przyległa do niej Mamaja. my natomiast udajemy się bliżej bułgarskiej granicy do 2 Mai. 


2 Mai to mała wioska, pomiędzy Mangalią a Vama Veche. plaża piaszczysta, kamienista, skalista, do wyboru, do koloru. wieczór spędziliśmy na plaży, podziwiając zielony pas świeżych alg. wyglądało to ciekawie - taki kontrastujący pas zieleni pośród złotego koloru piasku i mielonych kamyków. potem spacer na kolację - Znajomej Mama przygotowała saramurę - pieczone rybki z pikantnymi przyprawami i warzywami. rybki małe, bez ości. jedynie należy kręgosłupa się pozbyć, mniam!









warto wspomnieć, że w nadmorski pejzaż wpisane są minarety. spotkać tu można mniejszość tatarską stąd niemal w każdej wiosce jest meczet z minaretem. minarety są wykorzystywane w czasie większych świąt, na codzień muezini nie nawołują do modlitw.

ciekawy jest też krajobraz lokalnej elektryki. poatrząc na wolność podpinania linii elektrycznych i telefonicznych - wygląda to tak jakby każdy miał własny kabel do transformatora. dość ciekawie to wygląda. 

czwartek


plażing i smażing. właściwie nigdy nie byliśmy na prawdziwym plażowaniu. pamięć mam dobrą i zawsze morze było przelotem, albo czas na plażowanie bardzo ograniczony. zatem uzbrojeni w lekturę i niezbędne sprzęty - wędrujemy na plażę. 






o poranku tłumy mniejsze, ale stopniowo zbiera się coraz więcej osób. piękne jest to, że nie ma w Rumunii parawaningu. nikomu nie przeszkadza fakt nudystów na plaży, chociaż daje się tu zauważyć stopniowy jej podział - teksyliści, mieszani, naturyści. my lokujemy się po środku. ludzi mniej, dzieci mniej, a nadal piaszczyście. chociaż zdecydowanie warto było tachać ze sobą gumowe buciki, bo miejscami pod wodą można się potknąć o głazy. 









wybrzeże otoczone pięknym rdzawo-piaskowym klifem. w morzu, bliżej skalnej części plaży - złowić można piękne muszle. 



piątek


plażing i smażing dzień II. po pierwszym dniu mam spalone plecy, więc kolejny dzień to już o wiele mniejsza ekspozycja na tył, za to próba upieczenia nóg. ciężko mi to idzie, bo moja skóra średnio toleruje słońce. Myszorek wolał spędzać czas pod parasolem, albo w ogóle w czeluściach torby. 

popołudniu wraz ze Znajomą górną częścią klifu wędrujemy do sąsiedniej Vama Veche. hispterska wioska, z jeszcze większą ilością knajpek i wyluzowanych turystów. spacer klifem o zachodzie słońca ukazał nam morze w przeróżnych barwach, a w kontraście z okolicznymi łąkami - krajobraz był jak z impresjonistycznego pejzarzu. 





















sobota

pobudka o 5.30 i spacer na plażę. 5.54 zapowiedziany był wschód słońca. wybraliśmy się na cypel nieopodal portu i tam podziwialiśmy jak coraz większe światło rozjaśnia niebo, a następnie wielka rozżarzona kula wkracza coraz wyżej horyzontu. widok przepiękny. było to na mojej liście marzeń - myślę, że i Myszorka także. kontemplujemy moment po czym wracamy do domu na śniadanie. 









plażing i smażing dzień III. dzisiaj zostały już tylko nogi do pieczenia. górne parte ciała spalone nie wymagały dalszego dopiekania - piekły już same z siebie... 

popołudnie spędziliśmy wraz ze Znajomymi na miniwycieczce do portu w Mangalii. samotnie też wybraliśmy się na spacer w okolice mangalskiej stoczni, ale od strony 2 Mai. infrastruktura portowa zawsze mnie zadziwia. jak to wszytsko jest skonsutruowane i jakim cudem to tak sprawnie funkcjonuje. 










z ciekawostek drogowych - chodniki to najlepsze miejsca parkingowe, a piesi mają do dyspozycji jezdnię. na drogach pranuje szeroko rozumiana wolność. niby obowiązują pewne zasady, ale zdecydowanie na każdym kroku należy zachowywać czujność. 





pod wieczór spacer i pożegnanie z morzem. ukazało o zachodzie słońca swoje piękne różowo-wrzosowo-błękitne oblicze. najpiękniejsze, gdy rozmywa się granica linii horyzontu a w tafli odbija się światło księżyca. <3






wieczór i noc upłynęł pod znakiem polowania na wspomniane w tytule wampiry. dawno tyle krwi ze mnie nie wyssano. przypomniałam sobie czym są komary... Vlada Palownika zwanego Drakulą ciężko spotkać - za to jego wysłanników jest mnóstwo... 



niedziela

gratki spakowane, Znajoma bolid odpala i ruszamy bladym świtem do Konstancy. wpakowaliśmy się w nasz pociąg (koszt z Konstancy do Bukaresztu - 60 lei za 2,5 h jazdy w czystym, komfortowym wagonie klasy 2 z klimatyzacją, stolikami, gniazdkami elektrycznymi) i pędzimy do stolicy. na dworcu - realizacja standardowych procedur - wizyta w Mc Donald's i obiad w postaci cheesburgera. smak jak zawsze - jednakowo dmuchany. potem drobne zakupy żywieniowe na potrzeby koczowania na lotnisku - jak się okaże - dłuższego niż było w planie i transfer linią 780 do Otopeni. lot mieliśmy dopiero popołudniu, książek niet - bo wszystko przeczytane, zostało podziwianie lotniska i walka z telefonem. ruch całkiem spory, zwłaszcza na kontroli paszportowej. zupełnie zapomnieliśmy, że Rumunia nie należy do porozumienia z Schengen, więc kontrola dokumentów funkcjonuje. lot mielismy opóźniony o ponad 2 h, ale na szczęście w Warszawie wylądowaliśmy o czasie, który pozwalał zdążyć na autobus, na który mieliśmy kupiony bilet. 

i tak minął tydzień rumuńskiej przygody. dawno wyczekiwanej i z jeszcze większą nadzieją na więcej.  :-)


1 komentarz:

  1. Heya i'm for the first time here. I came across this board and I in finding It really helpful & it helped me out a lot.

    I hope to preseent somkething back and aid others like you helped me.

    OdpowiedzUsuń