środa, 15 marca 2017

z wizytą u Pepiczków cz. 1

10 kwietnia 2015

kontynuując naszą tradycję, z okazji jakiejś rocznicy, tym razem 5 katastrofy smoleńskiej, nawiedzamy z Ewe i Myszorkiem Wawę w celach tranzytowo-turystycznych. po nocce spędzonej u mojej Przyjaciółki -  ruszamy do Pragi. chociaż w moim przypadku jak się później okaże to bardziej do Rygi... Polski Bus służy pomocą, dostaliśmy pakiecik jedzeniowy na podróż. po jakiś 2 godzinach od startu witamy do Łodzi. Łódź szara i smutna. dalej kierunek Wrocław. miasto mnie zachwyciło i myślę, że w tym roku jeszcze je turystycznie odwiedzę, bo jeszcze okazji ku temu nie miałam.

następnie postój w Kudowej. miał być 20 minutowy - okazał się 5 godzinnym z uwagi na flak w kole i oczekiwanie na serwis... mnie dynia mało nie pękła, gdzieś między Wrockiem a Kudową zaczęło mnie mulić i zaczęłam przypominać bardziej Marsjanina niż człowieka z uwagi na mą zieleń.. ani próby drzemki ani inne zabiegi nie pomogły.. dopiero krople żołądkowe okazały się nieco kojące.

zgodnie z planem mieliśmy być w Pradze ok. 17.20 i wędrować jak dwugarbne wielbłądy ze stacji autobusowej do Znajomej, u której nocujemy, tak by przyjść na 22.30 z uwagi na to, że Znajoma kończy wtedy popołudniową zmianę w pracy. Bogu dzięki mieszkanie znaleźliśmy z pomocą dwóch grup taksówkarzy tuż przed 24.00..

chwila pogawędki po czym zasłużony odpoczynek. zdecydowanie podróżowanie tym razem mnie zmęczyło.


11 kwietnia 2015

Praga! zanim wstaliśmy i wyszliśmy to było coś ok. 11. najpierw spacer ze Znajomą do parku. Jej psica - Aiga (http://pl.wikipedia.org/wiki/Whippet) miała wielką frajdę i dała popalić pewnemu bokserkowi, który z każdym kółkiem gonitwy za nią miał coraz dłuższy jęzor. przez Petrin Hill (park z obserwatorium astronomicznym, wieżą widokową, na wzgórzu widzianym niemal z każdego punktu) powędrowaliśmy na Małą Stranę i Hradczany. katedra robi wrażenie, chociaż wejście za darmo jest tylko do 15 m w głąb katedry, za resztę opłata 250 koron, ale z możliwością wejścia do 3 innych kościołów. stwierdziliśmy, że skoro nie ma możliwości kupienia biletu na katedrę to nie damy im zarobić i nie bierzemy wcale. wnętrze bardzo podobne jak i Notre Dame paryska.











w okolicy zamku wstępujemy na zmarzlinę, gdyż pogoda prawie, że upalna.. niespiesznym tempem powędrowaliśmy w dzikie tłumy na Moście Karola. zastanawiam się czy on kiedykolwiek pustoszeje.. następnie już po stronie Starego Miasta wstępujemy do studenckiej knajpki, polecanej przez use it map - Atmosfera. wybór padł na pikantole - ziemniaki opiekane w przyprawach, z smażoną cebula, pieczarkami i kawalkami kurzej cycki. sycące, czeskie i znane. dalej niespiesznym tempem poczłapaliśmy na wyspę na Wełtawie. nakarmiłam okoliczne ptactwo chlebkiem z niezjedzonych kanapek. złapaliśmy nadrzecznego klimatu, podziwialiśmy Hradczany i Most Karola z perspektywy rzeki.









kolejna wędrówka to w okolicę Starego Miasta. w pobliżu Teatru Narodowego (Narodni Divadlo) przystanek na deser w kafejce. a potem dłuuga droga starówką do dworca autobusowego. starówka przepiękna, robi wrażenie. zegar astronomiczny Orloy, trwający festiwal wielkanocny oraz występ słowackiego zespołu folkowego.







na dworcu nabyliśmy w cenie 220 koron bilety do Brna na jutro. potem zdecydowaliśmy, że jak tu jesteśmy to grzechem nie pójść na sąsiednie wzgórze komunistyczne z mauzoleum znanych Czechom komunistów. monumentalny budynek na wzgórzu z wielkim pomnikiem.

wiosna piękna, kolorowe krzewy, zapach mmm








dalej wędrówka w kierunku dworca kolejowego. stacja przepiękna z gatunku jak i budapeska Keleti czy lwowska., z krytym peronem. stara część w pałacowym stylu, nieco mi przypomina dworzec przemyski. w nowej - podziemnej części galeria handlowa, metro i kasy.

dalej okolice Narodowego Muzeum i placu Vaclava. słynna handlowa reprezentacyjna ulica, gdzie się odbywają wszelkie manifestacje itp.

no i z centrum szybszym tempem z uwagi na godzinę 21 powrót do Znajomej, właściwie też centrum, zaraz za Wełtawa, ul. Staropremenna.

nie wiem ile km przedreptaliśmy, ale moje stopy dopiero teraz dają o sobie znać a pęcherze na palcach się uaktywniły. Praga jest urocza, a jednocześnie przyjazna i bardzo zadbana. nawet da się tu odpocząć i znaleźć ustronne miejsce z dala od tłumów, chociaż trzeba się przyzwyczaić jak wszędzie do mixu kulturowego :)




a jutro kierunek Brno :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz